Majka uśmiechnęła się gorzko.

— Doszły mnie tu pod wodą słychy-niedosłychy, żeś kobietę ziemską poślubił — rzekła, nie patrząc mu w oczy i jakby wstydząc się spodziewanej odpowiedzi.

— A jakże — potwierdził Dziura z dumą.

— Nie przykrzy ci się z nią sam na sam w chałupie? — spytała Majka i podniosła spuszczone przed chwilą oczy.

— A komuż by się sam na sam z babą przykrzyło? — rzekł Dziura głosem niepewnym i natychmiast dorzucił: — A jeśli mi się i przykrzy, ma baba na mnie trzy sposoby, aby ze mnie owo przykrzenie się wytrzebić55.

Uśmiechnęła się Majka i pyta:

— Jakież to sposoby?

Ujął się Dziura pod boki i nadrabiając miną, powiada zuchowato:

— Pierwszy sposób: bicie pałką po głowie, drugi sposób: bicie kijem po skroni, a trzeci: bicie drągiem po łbie.

— Któryż z tych sposobów najbardziej ci do serca przypada? — zaciekawiła się Majka i usta rozwarła w oczekiwaniu odpowiedzi.