Namowa

Ty nie słuchaj, dziewczę moje, starej matki trwożnych rad!

Jej się złoci — próg rodzinny, nam się złoci — cały świat!

Co ją nęci — nas przeraża! Nienawiścią do niej spłoń, —

Nienawiścią, która do ust odtrąconą tuli dłoń...

Mam ja w piersi — śpiewną burzę, — ty w zanadrzu — wonny los!..

Wiedz, że będzie stara matka przeklinała siwy włos!

W szyb opalu tkwi ukosem odbitego nieba skrót, —

Błękitnieje, złociścieje... Razem — w życie! Razem — w cud!

Nierozsądni, nieoględni wywędrujem w taki jar,