I zbłękitniał. — Niebo mży w twych włosach, —

Niebo z włosów spływa w mrok istnienia.

Niech no zalśni odrobina czasu

W bacznym oknie i w zawiłym jarze,

A na zawsze pójdziemy do lasu.

I poszliśmy. — O czymże ja marzę?

Jaką z nieba mgłę do oczu tulę ?

Był świt w liściach, a w obłokach — skrytki.

Kwitły chore na błękit — śniwule78

I nakrwione słońcem — złotolitki79.