Źli bogowie, złe wiosny i mgła zagrobowa,

Bzy bez jutra, bez wczoraj, ćmy czarne, ćmy złote

I ty, co tak się smucisz, gdy piszesz te słowa...

Zwiewność

Brzęk muchy w pustym dzbanie, co stoi na półce,

Smuga w oczach po znikłej za oknem jaskółce.

Cień ręki — na murawie... A wszystko — niczyje,

Ledwo się zazieleni — już ufa, że żyje.

A jak dumnie się modrzy101 u ciszy podnóża!

Jak buńczucznie102 do boju z mgłą się napurpurza103!