A jest go tak niewiele, że mniej niż niebiesko...
Nic, prócz tła. Biały obłok z liliową przekreską104.
Dal świata w ślepiach wróbla. Spotkanie traw z ciałem.
Szmery w studni. Ja — w lesie. Mgłą byłeś? — Bywałem!
Usta twoje — w alei. Świt pod groblą105 w młynie.
Niebo — w bramie na oścież... Zgon pszczół w koniczynie.
Wstążka zmarłej dziewczyny na znajomej darni106,
Słońce, co chwiejnie skacząc, źdźbli107 się w łzach deszczarni108.
Wiara fali w istnienie za drugim nawrotem
I wołanie o wieczność w jaśminach za płotem.