Do traw bezbrzeży i do nikogo

Wołałem: «Zbaw mnie, zbaw!»

A szedł przechodzień... Nie wiem, dlaczego

Dłonią mi podał znak.

Może pomyślał, że to do niego,

Do niego wołam tak!

A była cisza, jakby świat minął, —

Trwał jeszcze słońca brzeg, —

A on na ciszę oczami skinął,

Zrozumiał coś i rzekł: