Pójdź-że dziewczę, w niewiadomość, w bezpowrotność — tylko tam!

To nieprawda, żem cię podszedł pogrążoną jeszcze w śnie,

I że nie ma żadnych cudów! To — nieprawda! Nie i nie!

Czemuż trwonisz czas na wróżby? Naszym będzie cały świat!

Ty nie blednij — ty nie słuchaj starej matki trwożnych rad!

Niewiedza

Nie, — ty nie wiesz o tym, nie zgadujesz wcale,

Ile mych przeznaczeń lgnie do twojej dłoni,

Kiedy ją wbrew słońcu odwracasz niedbale,

By chłodniejszym wierzchem — ulżyć zgrzanej skroni.