Szczątki moje podziemne, choć je nicość nuży,

Jeszcze godne są steru i warte są burzy!

Nikt nie wie, gdzie ten wicher, który żagle wzdyma?

Kto raz w podróż wyruszył — już się nie zatrzyma.

Znam tę głąb, gdzie się Okręt mocuje nieżywy.

Snu — nie ma! Wieczność — czuwa! Trup nie jest szczęśliwy!

Za wytrwałość mych żagli, które śmierć rozwija,

Przechodniu, odmów — proszę — trzy Zdrowaś Maryja!

Wędrowiec dla nikogo zerwał liście świeże

I ukląkł, by żądane odmówić pacierze.