I niewiedzę o tym żalu!... I to — wszystko...

Nie umarła, lecz umarło jej odbicie w jezior wodzie.

Już się kończył zaświat... Ustał cud dziewczyński...

O, wieczności, wieczności, i ty byłaś w ogrodzie!

I był blady, bardzo blady pan Błyszczyński.

Eliasz

Adamowi Szczerbowskiemu, w imię

wspólnej wiary w zwycięstwo sztuki nad

rozpanoszoną zmorą szarego człowieka.

Wziął go wicher i uniósł na ognistym wozie.