Jak ci — choćby sprzeciwka?... Pomódlmy się za nich...

Romans

Romans śpiewam, bo śpiewam! Bo jestem śpiewakiem!

Ona była żebraczką, a on był żebrakiem.

Pokochali się nagle na rogu ulicy,

I nie było uboższej w mieście tajemnicy...

Nastała noc majowa, gwiaździście wesoła,

Siedli — ramię z ramieniem — na stopniach kościoła.

Ona mu podawała z wyrazem skupienia

To usta do pieszczoty, to — chleb do gryzienia.