I tak, śniąc, przegryzali pod majowym niebem

Na przemian chleb — pieszczotą, a pieszczotę — chlebem.

I dwa głody sycili pod opieką wiosny:

Jeden głód — ten żebraczy, a drugi — miłosny.

Poeta, co ich widział, zgadł, jak żyć potrzeba?

Ma dwa głody, lecz brak mu — dziewczyny i chleba.

Zaklęcie

Ptaku nocny, coś bywał za świata rubieżą10

I widziałeś umarłych, — mów, co czynią? — Leżą.

A co jeszcze? — Wciąż leżą bez przerw, bez wytchnienia.