O, nie wracaj, nie wracaj, — tylko dłonie złóż

Do modlitwy za wszystkich, co cię nie kochali!

[Już czas ukochać w sadzie...]

Już czas ukochać w sadzie pustkowie bezdomne,

Ptaki niebem schorzałe i drzewa ułomne,

I płot, co tyle desek w złe stracił godziny,

Że na trawę cień rzuca przejrzystej drabiny.

Już czas ukochać wieczór z tamtej strony rzeki,

I zmarłego sąsiada ogród niedaleki,

I ciemność, co, nim duszę sny do snu uprzątną,