Wobec kłamliwych jawnie snów, wobec zmarniałych w nicość cudów.

Potężne młoty legły w rząd na znak spełnionych godnie trudów.

I była zgroza nagłych cisz! I była próżnia w całym niebie!

A ty z tej próżni czemu drwisz, kiedy ta próżnia nie drwi z ciebie?

Dżananda

Herminii Naglerowej16 z wyrazami

uznania i przyjaźni nieustannej

Szedł Dżananda tym lasem, gdzie bywać snem mogę,

A miał drogę — na oślep. Wiadomo: miał drogę!

Węże w blask się nicości wśniwały plamiście,