Łuk pochwycił i strzałę w łeb ptaka nadąsał!

Spłoszył się Bóg, w ptaszęcym ledwo skryty ciele,

I odfrunął z trzepotem w bliskie różnoziele.

Zlękłym piersiom, gdy strzała żer nowy odgadła,

Zbrakło pawiej osłony. Dziewczyna — upadła!

I o ziem cisnął Indra upierzenie ptasie,

Co w świat, warcząc, pomknęło, — i pobladł w bezczasie

I zawołał: «Kto zgadnie człowieka i strzałę?

Jam dla ciebie te piersi powcielał w sny białe!

We mnie godził cios wszelki, tym kształtom zadany»! —