I pokazał na biodrze ciąg dalszy jej rany...

A ciąg dalszy był nieco podobny do kwiatu:

Źdźbło nieba na szypułce Bożego szkarłatu.

«Spal te zwłoki na kwiatach, gdzie zeszła się ze mną,

Gdym cię jeszcze przyszłością miłował daremną!

Kto dziewczynę przybłąkał w twych pragnień ustronie?

Kto wypulchnił jej wargi i wyśnieżył dłonie?

W tęcze pawie wbóstwiony szalenizną ducha, —

Kto twe imię — twarz twoją wmawiał jej do ucha?

Kto miłości i smutku nauczył zawczasu,