I pomyślał: «To właśnie — jej usta, jej ręce»...

I pomyślał osobno: «To właśnie — jej ciało.

Gdzie ów czas, który płynął, nim wszystko się stało?

Trzebaż było aż takiej miłości i trwogi,

Bym ją stracił, gdy byłem już do niej wpół drogi?

Trzebaż było aż Boga i strzały, i pawia,

Bym takiego dosięgnął w ciemności bezprawia?

Gdyby Bóg się nie spłoszył, a ptak się nie minął,

Boga tylko bym zabił! Bóg tylko by zginął!

Ale tak się to niebo skiełznęło po niebie,