Nocą

Coś bez twarzy i na wznak śpi w gwiazdach niezłomnie,

Śpi i nie chce się zbudzić w tych skier zawierusze.

Mieszkasz w domu nad rzeką i trwożysz się o mnie.

Przyjdę jutro na pewno! Dziś smucić się muszę.

Spieszy w zaświat na żebry cień brzozy sierocy.

Krzyż chce w przepaść się rzucić z pagórka nad drogą!

Wszyscy naraz bogowie wymarli tej nocy,

I odtąd już się nie mam pomodlić do kogo!

Nie zaufam bezmiarom! Nie załkam w noc ciemną!