I nie dosięga miłością, ni męką!

Myśmy powstały, by chłonąć te światy

I wlec się ku nim bezdrożem a drogą,

Lecz nikt nam, w mroku wyrosłym, jak kwiaty,

Nie przeciwpowstał — i niema nikogo!

I nikt na zwiady w głąb naszą daleką

Nie wyśle strzały, ni pary gołębi!...

Zasłoń nas, zasłoń znużoną powieką,

Nie daj nam patrzeć, władco naszej głębi!

Oczy, na zwiady wysłane w gwiazd roje,