I obłąkany mgłą bezdroży!

Więc, wizyą skrzydeł spromieniony,

Szedłem w cudowne owe strony,

Poprzez stężałych snów urwiska,

Przez dawnych bytów uroczyska,

I napotkałem w swej podróży

Zerwanej niegdyś widmo róży,

I mary lilij, co w przestworze

Na widziadlanem tkwią jeziorze.

I spotykałem śród rozdołów