Kula go tak schłostała po nogach i bokach,

Że nie mógł iść inaczej, jak tylko w poskokach39.

Stał się smutku wesołkiem, skoczkiem swej niedoli,

Śmieszył ludzi tym bólem, co tak skacząc, boli.

Śmieszył skargi hołubcem40 i żalu wyrwasem41,

I żmudnego cierpienia nagłym wywijasem.

Zwlókł się do swej chałupy: «Idź precz popod42 płoty,

Niepotrzebny nam skoczek w polu do roboty!»

Pobiegł do swego kuma, co w kościele dzwonił,

Lecz ten nie chciał go poznać i kijem postronił43.