A cienie, gdy z gęstwiny wybiegają boso,

Idą — w żal i z powrotem, jak te pacholczyki2,

Co w piosence — w takt śmierci Magdalenkę niosą...

A o tej Magdalenki śpiewanym pogrzebie

Aniołowie wspominać lubią na błękicie, —

I gdy znuży ich mgliste z wiecznością współżycie, —

Młodzą skrzydła na deszczu, co wilży sny w niebie.

Łagodząc nieśmiertelność tych skrzydeł podmuchem, —

To — rojno3, to — w rozsypce na mniejsze gromady —

Krążą w słońcu nabytym od motyli ruchem,