Nie znasz ty dumy, nie znasz pogardy

Tych, którzy w ziemi posnęli twardej...

W piersi ich — wielka ciszy potęga

I żaden zawód ich nie dosięga!

I nawet z resztek zsiniałej wargi

Nie wydobędziesz jęku, ni skargi!

Oto w pobliżu mam ja sąsiada,

Co już od serca w proch się rozpada.

Ten ci jest śmiercią ode mnie starszy, —

I śpi, na żmijach głowę oparłszy.