Jego kochanka z różańcem w ręku

Odeszła, pełna wstydu i lęku...

Pantera

Ani mię zgnębią zórz krwawe zawiście,

Ni złote groźby słonecznej potęgi!

Grzbiet mój w złość słońcu czerni się plamiście

W przeciwsłoneczne, przeciwzłote pręgi!...

Gotowam słońce rozszarpać na ćwierci!

Na ziemi — ryk mój, milczenie me — w niebie...

Z nieznanych światów czaję się na ciebie