Ja — rozpląsana dookoła śmierci!

Przeciwzłocącą się — porwij w ramiona,

Bym z ciebie życia wyżarła niemoce,

Bym czuła nozdrzem ten szał, że ktoś kona

W chwili, gdy ja się słońcu przeciwzłocę!

W róże mię uwieńcz, w zmierzch winnicy prowadź,

W pałaców głębie — na marmur i kwiaty,

Gdzie win purpura i śmiechu szkarłaty

Chcą falę życia od dna rozfalować!

Wśród dziewcząt — jedna jest tylko w żałobie,