Wszystko w nic się zemgliło,
w kurz zaledwo złoty!
W tym kurzu,
gdzie się wspomnień złociła czereda,
Ryczał zwierz, nowym bytom na pastwę oddany!
A jeździec chłonął rozkosz zemsty dokonanej
I doznawał upojeń, jakich miłość nie da!
Wieczory
Wieczory moje, minione wieczory,
Widmem pierścieni złotych i bransolet