Zdobiące sosen pordzewiałe kory

I brzóz biel nikłą!

Szkarłat i fiolet

Snem powikłanym znoją się na chmurach,

Nim się chmur brzegi mgłą zieleni omszą

I w dym zszarzeją w spalonych lazurach.

Głębina parku staje się znajomszą

Nozdrzom, co węszą całe gniazda woni

W zagąszczach krzewów, bo, nabrzmiałe zmierzchem,

Kwiaty rozpustniej swych pyłów rozpierzchem