Drażnią powietrze, przypadłe do skroni

Ziemi, podziemnym opętanej szałem

I czyhającej na zejście niebiosów

Do jezior głębi...

W uciszeniu białem

Oparów, w nic się złocących powoli,

Włóczy się mrowie snów, przysiąg i losów

Niczyich, własnej zostawionych doli,

Nieprzynależnych, prócz siebie, nikomu!

Dusza w tem mrowiu szuka pokryjomu