Ale, drogę powrotną zwęszywszy w odmęcie,

Pszczoły lśnią się gromadą już co chwila rzadszą,

Już — w świat się przedostając, gasną na zakręcie, —

Już ich — nie ma! — A oni wciąż patrzą i patrzą...

W zakątku cmentarza

Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,

Że w obczyźnie cmentarza czują się — bezdomnie, —

A lubią noc tę spędzać popod mgłą, lub popod

Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.

Maria z Bzówka — wygody wspomina izdebne,