Nikt nie zgadł tajemnicy narzuconych wcieleń!

Musiał być tym, czym nie był! I zginął jak jeleń!

I jam niegdyś był inny. Dziś jeszcze się złocę,

A złociłem się bardziej... Świadkami — złe noce!

Pamiętam dawnych braci rozbłyskane twarze.

Wówczas o czymś marzyłem... Dziś blednę, gdy marzę!

Nikt nie umiał tak istnieć jak ja, w tej godzinie,

Gdym cię, Boże, podpatrzył! — Duch mój odtąd ginie!

Przemieniony w człowieka za nędzę mej zbrodni,

Dźwigam obce mi ciało w blask Bożej pochodni!