Królewna dłoń o martwe zraniła wrzeciono.

Szerzy się snu zaraza!... Śmierć drzemie u płotu...

Drzewa, jawą parując, posnęły zielono.

Motyl zawisł nad studnią skrzydłami bez lotu.

Mrużąc przygasłych ślepi pilne ametysty,

Kot do snu łeb przypłaszczył na perłach w szkatule.

Pies się zwinął oszczędnie w kłębek wiekuisty,

Ogonem myśl o ludziach zaznaczając czule.

Kucharz wbił raz na zawsze nos, pełen spiekoty,

W dym, co zastygł w pióropusz, kędzierzawie zmarły,