Królewna, że tak powiem, byt przeżyła z góry

Z głową w przyszłość wtuloną pod domyślny baldach24!...

I w puchach prałabędnych grążyła doszczętnie

Swe ciało tym piękniejsze, że już bez znaczenia...

A, twarz biedząc uśmiechem, przydawała chętnie

Stłumionemu istnieniu — wyraz nieistnienia.

Marcin Swoboda

Z górskich szczytów lawina, Bogu czyniąc szkodę,

Strąciła w przepaść nizin Marcina Swobodę.

Spadał, czując, jak w ciele kość szaleje krucha,