Bo mi bez nich w pałacu — czczo i niewygodnie!...»

— «Nie ja — ciebie — rzekł Jawrzon — lecz tyś mnie ograbił,

Dziewka wpierw mnie kochała, niźliś ty ją zabił!

Ledwo na mnie spojrzała w czereśniowe sady,

A już ją umęczyłeś za nikły cień zdrady!

Znalazłem ją w parowie więcej, niż nieżywą!

Imię swe na jej piersi wyżarłeś — pokrzywą!

I nie wszystką znalazłem: brak wargi i ręki!

Coś z nią czynił? Odpowiedz! Lub — męki za męki!»

I przeżegnał się Jawrzon i tak — w imię Boga