Stoi karczma, gdzie widma umarłych opojów

Święcą tryumf swych szałów pijackich i znojów.

Skąpiec, co, mrąc, ostatnie połknął ametysty,

Znajdzie tu za dwa grosze nocleg wiekuisty, —

I zbrodniarz, co w błysk noża zachował swą wiarę,

Zdoła tutaj niejedną nadybać ofiarę, —

I nierządnica, sennym wabiąca pachnidłem,

Brwi nabytym w tej karczmie barwi błękitnidłem,

By się mizdrzyć do cieniów jakiegoś tłuściocha,

Co po śmierci w tych barwach lubieżnie się kocha.