Lecz martwa padła na wrzosy.

Pewno kochała o wiele więcej,

Niż myślał — kusząc niebiosy.

Padła w ustroniu ojesieniałem,

Gdzie kwiatom — straszno różowieć,

By kochankowi całym swym ciałem

Dać tę jedyną odpowiedź!

Karczma

Między niebem a piekłem, wśród słynnych bezdroży,

Które lotem starannie pomija duch boży,