A to oni łódź trącają, upojeni snem i trwogą, —

I odpłynąć chcą koniecznie, lecz nie mogą, bo nie mogą...

Sił im starczy do majaczeń w mgle, co w śmierć się sączy błędna,

Ale brak im dzielnej mocy, co do wioseł jest niezbędna...

A ja pragnę, by łódź drgnęła, gdy się tłumnie zbliżą do niej,

I by dłoń ich nieostrożna pozostała w mojej dłoni...

Goryl

Spoza drzew gęstwy goryl kosmaty

Śmieszliwym ślepiem wyzierał w światy.

Małpował orła, gdy ranny strzałą