Umierasz, a ja szepcę: «Wiedziałem, że skona!» —

Wszak rozumiesz? Nieprawdaż?

Dziewczyna rozumie.

V

Rozumie i piersiami chce karmić noc ciemną,

A na byle skinienie swe czoło rozchmurza,

I wie, że o mnie trzeba rozmawiać nie ze mną,

I, dumając o wszystkim, dłoń w kwiatach zanurza.

Śledzi drogi dalekiej zbłąkaną krzywiznę,

Gdzie wzrok ginie, jak w nurtach rozwiewnej mogiły,