Pokazujesz dłonią niespodzianie

Nowe w kwiaty obicia na ścianie

I list do mnie zaczęty na stole —

«Pełen żalu... Niech leży... Tak wolę».

Okno nagle otwierasz w głąb nieba —

Niepotrzebnie, a właśnie tak trzeba.

Dłoń mą tulisz do serca, więc słyszę,

Jak uderza — choć w ustach masz ciszę...

I w tej ciszy, w straszliwym milczeniu

Skroń mi, płacząc, składasz na ramieniu.