Dalekie, pełne bezdroży i dróg, —

Rozpaczał w czasie, co z taką łkań siłą

Mijał, aż minął wysnuty zeń Bóg.

My poza czasem i poza przestrzenią

Trwamy, spełnieni od stóp aż do głów.

Czym dla nas człowiek, co z leśną zielenią

Zamienił ledwo kilka mylnych słów?

Czemuż on dotąd tak czujnie nam śni się,

Jak gdyby tryumf błogosławił nasz?

Czemu nam w twarzy odmiennych zarysie