— Czy dobrze ci się śnię? — spytała, grając coraz czarowniej.

— Dobrze — szepnąłem.

— Czy zapominasz, że jestem tylko snem? — spytała znowu.

— Zapominam.

— To znaczy, że śnię ci się dobrze.

— Śnij mi się jeszcze — graj mi jeszcze — szepnąłem.

— Idź za mną, a wyprowadzę cię z podziemi, aby ci się odwdzięczyć za to, żeś mię z trumny wyzwolił.

— Czy pójdziesz za mną do mojej ojczyzny? O ile mnie bowiem wyprowadzisz z podziemi, wyruszę natychmiast do Bagdadu.

— Będę ci się śniła i w Bagdadzie, ale zniknę ci sprzed oczu w chwili, gdy się wydostaniemy na powierzchnię ziemi. Powinieneś zarówno kochać moje zjawienia, jak i moje zniknięcia.

— Powiedz mi, jak ci na imię, abym mógł cię we śnie przywołać, ilekroć tego zapragnę.