— Nie wiemy jeszcze — kto, ani też nie wiemy — przed kim. Wiemy tylko, że uciekają. To wszystko, co z owej wieści przedostało się do nas, stojących na szarym końcu. Uciekają! Rozumiesz? Uciekają! Bądź zresztą cierpliwy, a dowiesz się wkrótce innych, ciekawszych szczegółów.
Jakaś nowa, a widocznie niecierpiąca zwłoki wiadomość szła właśnie z ust do ust.
— Cóż tam słychać nowego? — spytałem sąsiada, który już stał się posiadaczem nowej wiadomości.
— Wciąż jeszcze uciekają! — odwrzasnął sąsiad. — Już mnie przestała dziwić ta okoliczność, że uciekają, dziwię się tylko, że wciąż jeszcze! Rozumiesz? Wciąż jeszcze!
— Czy dotychczas nie wiadomo, kto i przed kim?
— Mniejsza o to, kto i przed kim! — zawołał sąsiad. — Dość, że wciąż jeszcze!
W tej chwili do uszu mego sąsiada doszła wiadomość następna.
— Jest ich tysiąc! — wrzasnął gwałtownie, udzielając mi nowej wiadomości. — Ni mniej, ni więcej jeno — tysiąc!
— Co oznacza ta liczba? — spytałem.
— Dziękuj Bogu, że wiesz liczbę, i nie dopytuj się o przedmioty, które oznacza — odrzekł sąsiad. — Poprzestań na tej wiadomości, iż przedmiotów tą liczbą oznaczonych jest aż tysiąc! Rozumiesz? — Po prostu uszom własnym nie chcę wierzyć, że tego czy też owego jest aż tysiąc!