Wreszcie tłuścioch raczył zwrócić uwagę na moją obecność i nie zdziwiony nią zgoła, głosem tłustawym i smakowitym rzekł, niby od niechcenia:

— A, bardzo mi przyjemnie ujrzeć znienacka w mym własnym pałacu gościa poniekąd nieproszonego.

— Jestem podróżnikiem, zbłąkanym wśród skał tej wyspy — odrzekłem, wsłuchując się w jego nieustanne mlaskanie językiem. — Przypuszczam, iż na całej kuli ziemskiej nie ma człowieka głodniejszego ode mnie, który by jednocześnie wdychał nozdrzami tyle smakowitych a uroczych zapachów!

— Jak to! — zawołał tłuścioch z wielkim niepokojem. — Jesteś głodny i nikt cię dotąd nie nakarmił! Bój się Boga, człowieku marudny, czemuś wcześniej do mnie nie przyszedł? Byłbyś sobie podjadł świeży i wonny obiadek, a teraz, niestety, będziesz musiał zadowolić się odgrzanymi resztkami. Z góry cię za to przepraszam, ale Bóg widzi, że nie moja w tym wina! Jak mogłeś tak się spóźnić na obiad? Wyrządziłeś mi, człowieku niedobry, wielką krzywdę i większą jeszcze przykrość. Powiedz że mi co prędzej, człowieku uparty, czy masz dostateczny apetyt, gdyż w razie braku apetytu dam ci ziółek gorzkich, które apetyt natychmiast pobudzą.

— Ziółka mi są zgoła niepotrzebne! — zawołałem niecierpliwie. — Mam wprost wilczy apetyt i każda chwila zwłoki jest dla mnie męczarnią nie do zniesienia!

— Cierpliwości, cierpliwości, człowieku gwałtowny! — rzekł tłuścioch z uśmiechem dobrotliwym. — Musimy przede wszystkim zasiąść do tego oto stołu, który tkwi niemal w pośrodku komnaty.

Usiadłem na wskazanym mi krześle.

— Więc powiadasz tedy, iż masz apetyt dostateczny? — spytał znów tłuścioch, siadając naprzeciwko i zacierając swe pulchne dłonie.

— Dostateczny, najzupełniej dostateczny! — zawołałem z mocą. — Nic mi nie brak, prócz jedzenia! Każda chwila zwłoki przyprawia mnie o mdłości nieludzkie!

— Cierpliwości, cierpliwości, człowieku w gorącej wodzie kąpany! — rzekł znowu tłuścioch, dobrodusznie pogłaskując swój potrójny podbródek. Wszakże musimy uprzednio obmyśleć zespół oraz następstwo potraw. Chciałbym wiedzieć, co pragniesz spożyć najpierw, a co potem? Przede wszystkim jednak zawołam lokaja, aby nam co tchu nakrył do stołu.