Opowiedziałem wujowi całą historię Serminy od początku do końca. Płomienna postać Serminy w moim opisie tak oczarowała wuja Tarabuka, że zgoła zapomniał o istnieniu Piruzy.

— Dziwna to jednak była owa Sermina — nieprawdaż? — zauważył wuj w głębokiej zadumie.

— Dziwna — potwierdziłem smutnie.

— I płomienna powiadasz?

— Płomienna.

— Czy bardzo płomienna?

— Bardzo! Wszakże ją własny ogień wewnętrzny spalił na popiół.

— Czyś zachował ów popiół?

— Zachowałem go w urnie, którą przywiozłem do Bagdadu.

— Podaruj mi tę urnę. Patrząc na nią — będę tworzył tak piękne wiersze, jakich nigdy jeszcze dotąd nie tworzyłem.