Sen wiejski

Śni mi się czasem wieś, którą wbrew losom

Wysiłkiem marzeń przymuszam do trwania,

Czując, jak przymus co chwila jej wzbrania

Zniknąć, gdy właśnie zmyślonym niebiosom,

Oczyma ledwo naznaczyłem w próżni

Miejsce spotkania snu mego z błękitem.

Drzewa mnie nęcą naocznym rozkwitem —

Czasem się tylko jakiś liść opóźni

Lub gałąź, nie tak zjawiona, przez szpary