Oczy, we łbie obrzmiałe, natężył, jak pięście,

Dziwiąc się i dąsając, że soczysta zieleń

Nęci go w smakowitym wietrzyka pochrzęście...

Pełen żądz niespodzianych i nagłych rozjuszeń

Krwi szkarłatnej, co w żyłach samochcąc szeleści,

Próbował nowych skoków, pląsów i poruszeń,

Jawiąc w skokach i pląsach dawny czar niewieści...

Sidi-Numan go przybrał w uprząż złotowzorą,

Zlewał na wrzące ciało balsamy i nardy —

I poglądał z uśmiechem zwycięskiej pogardy