Na ogon zbyt opędny i na kopyt czworo.

Badał grzywę —

twór zaklęć i tajemnych przyczyn, —

I zęby — zgodne perły na dziąseł purpurze, —

I, karmiąc zwierzę miodem dojrzałych koniczyn,

Czasem,

w tkliwej zadumie podawał mu — róże...

Gdy słońce, roztopione w południa bezszumy,

Cisnęło na pierś ziemi cały żar wszechświata,

Sidi-Numan podeptał resztki swej zadumy,