I za szybami włóczek różnobarwne wzory.

Kto tam mieszkał? Pytanie — czy człowiek, czy gnom3?

Byłem dzieckiem. Śnieg bielą zasnuwał przestwory.

Dotknąłem dłonią szyby, mimo strachu mąk,

I uczułem ślad hojny, niby czarów zbytek4.

Tą dłonią dotykałem mych sprzętów i ksiąg,

I niańki, by ją oddać na baśni użytek...

Serce marło, gdym w dłoni unosił5 ten ślad

W ciszę śniegu, co prósząc, weselił się w niebie.

Śnieg ustał — i minęło odtąd tyle lat,