Mgła mi z ręki wróżyła... Pamiętam szept cienia...

Nim cios we mnie uderzył — wprzód zbrakło zbawienia.

A gdym wołał o pomoc — tak nagle się stało,

Jakbym najpierw miał ranę, a później — to ciało...

Bo między mną a klęską — żaden czas nie płynął, —

I nic było tych godzin, gdym jeszcze nie zginął...

Noc

Takiej nocy nie było! To noc — nietutejsza!

Przyszła z innego świata i trzeba ją przeżyć...

Już płaczą rzeczy martwe... Ale o to — mniejsza!