Gdzie — dech po śmierci? Ból — po zgonie?

Więc nie ma tchu i nie ma Boga?

I nie ma nic — a księżyc płonie?

Księżyc to — wioska ogromniasta,

Gdzie ciszę ciuła brat mój — Srebroń,

Co siebie własnym snem przerasta,

Więc mu istnienia w srebrze — nie broń!

To — niepoprawny Istnieniowiec!

Poeta! — Znawca mgły i wina.

Nadskakujący snom — manowiec,