I wie, że Bóg to — łza i zamieć!» —

I rzuca strzępy złotej ciszy

Na księżycową miedź czy pramiedź...

Pełno tam — dolin, wzgórz, bajorów2,

Modrych rozwiśleń3 i udniestrzeń4,

I niby scena bez aktorów,

Rozpacza pusta w świetle przestrzeń.

I szepce Srebroń w dal znikomą:

— «Nie samym światłem mrok się żywi, —

Wszyscy jesteśmy nieszczęśliwi,