Szewczyk
W mgłach daleczeje1 sierp księżyca.
Zatkwiony2 ostrzem w czub komina,
Latarnia się na palcach wspina
W mrok, gdzie już kończy się ulica.
Obłędny szewczyk — kuternoga3
Szyje, wpatrzony w zmór odmęty,
Buty na miarę stopy Boga,
Co mu na imię — Nieobjęty4!
Błogosławiony trud,